Pięciolatek skradł show całej uroczystości. I to jak. W poniedziałek Karol i Marta Nawroccy pojawili się na Monte Cassino, gdzie obchodzono 82. rocznicę słynnej bitwy 2. Korpusu Polskiego generała Andersa. Wszystko szło zgodnie z planem. Aż do momentu, gdy drogę parze prezydenckiej zastąpił mały chłopiec. Kuba, bo tak ma na imię, przywitał gości po swojemu. Zaśpiewał „Czerwone maki na Monte Cassino”. Bez tremy, bez podpowiedzi. No cóż, niejeden dorosły by tak nie potrafił.
Po zakończeniu spotkania chłopiec nie chciał rozstawać się z pierwszą damą i jeszcze przez chwilę pozostawał w jej objęciach.
Marta Nawrocka wzięła malca na ręce. I tu zaczęła się scena, którą internet podchwycił błyskawicznie. Nagrania z tego momentu obleciały sieć w kilka godzin.
Włochy od kuchni dyplomatycznej
Zanim doszło do tej sceny, wizyta miała znacznie bardziej oficjalny charakter. Para prezydencka zaczęła od Watykanu. Odwiedzili grób Jana Pawła II i złożyli kwiaty — 18 maja przypadała 106. rocznica urodzin papieża Polaka. Potem już typowy program. Karol Nawrocki spotkał się z prezydentem Włoch Sergio Mattarellą w Pałacu Kwirynalskim. Była też rozmowa z premier Giorgią Meloni. Tematy? Bezpieczeństwo i współpraca w ramach Unii Europejskiej — tak przynajmniej relacjonował minister Marcin Przydacz. Sucha polityka. Uściski dłoni, protokół, oficjalne zdjęcia.
Jeden chłopiec, mnóstwo emocji
A jednak to nie negocjacje przykuły uwagę Polaków, tylko pięciolatek z piosenką. Bo przecież takie momenty zapadają w pamięć bardziej niż jakiekolwiek komunikaty prasowe. Występ Kuby poruszył uczestników uroczystości na miejscu. Ktoś wyciągnął telefon, ktoś inny też. Efekt? Lawina nagrań i komentarzy. Czy mały Kuba wie, jakie poruszenie wywołał? Pewnie nie. I może właśnie dlatego ta scena chwyta za serce — była całkowicie szczera.